Nie wiem, co jest grane, ale zauważyłem takie coś: - podczas jazdy na luzie (dotoczenie się do miejsca zatrzymania) obroty silnika utrzymują się na poziomie ok. 1000 obr/min. Po całkowitym zatrzymaniu spadają do ok.700/800 - podczas postoju i zejściu do ok. 700/800 obr. co jakiś czas czuć szarpnięcie, obroty lekko wzrastają, a po chwili wszystko jest ok. Jak już pisałem nie wiem, o co chodzi. Silniczek to 2,0 tdci (115 KM) Co to może być i jak temu zaradzić?
podczas jazdy na luzie obroty również mam na poziomie 1000, po zatrzymaniu sie od razu spadają do 750. Czytałem na tym forum gdzieś że każde mondeo tak ma, że podczas toczenia sie na luzie trzyma obroty na poziomie 1k. U mnie na postoju obroty tak faluja od 750 do 730, jakby coś przyduszało silnik, pracował pod jakimś obciązeniem, nie wiem co to jest;/ nie zawsze się tak dzieje, czasem obroty są stabilne 750 i ani drgnie.
...to Panowie i ja się dopnę do wypowiedzi. Ja również mam taki problem ale zauważyłem, że można tego uniknąć w sposób taki: -nie wyrzucać biegu od razu po wkręceniu silnika na wyższe obr, tzn korzystać z tzw hamowania silnikiem -dobrze wysprzęglać. Zauważyłem że obr zatrzymują się czasami na 1.5tys jak w ramach testu wyrzucałem (wyłączałem) bieg bez sprzęgła Kwestia druga-przyduszanie silnika. Domyślam się, że może mieć cosik wspólnego przepływomierz ale w tej kwestii nie będę zgadywał, gdyż nie jestem specem od diesli :niewiem:
Sprawdź czy w trakcie tych nierównych obrotów wyświetlacze kilometrów i temperatury w licznikach mrugają. Ja tak mam i na 100% to alternator lub regulator napięcia w alternatorze. Został zalany przez ON który wyciekał ze źle założonego przewodu na filtrze przez mechanika :wall: Na razie nic nie robie i mam nadzieję że do wiosny nie padnie, a jak się skończy to przynajmniej będzie potwierdzenie diagnozy :))
---------------------------------------------- [url=http://prace_gruszki.republika.pl]Prace Gruszki[/url] [url=http:www.spsf.pl]Stowarzyszenie Polskich Stroicieli Fortepianów[/url]
Mialem podobne objawy przy MKIII byly spowodowane zalanczaniem i wylanczaniem klimy,wentylatorow a na dodatek 5 lat nie wymieniany akumulator.To wszystko ma wplyw.
Na zegarach nic nie murga, jest ok. Właśnie tak mi się coś wydaje że to będzie z klima. Bo co chwile jakby coś się samo próbowało załączyć i takie cpyknięcie słychć. Co było przyczyną samoistnego załączania się klimy?
Jeśli objawy są w temperaturze od 4stopni w dół, to możesz wykluczyć klimę. Klima się nie załącza w niskich temperaturach, ale może to być spowodowane załączaniem się wiatraków jak np. padł rezystor i wiatraki załączają się od razu na najwyższym biegu. Też tak miałem i wtedy pobór prądu jest bardzo duży i są chwilowe trzęsawki. Wpisz w szukajce "rezystor wentylatorów" to powinieneś znaleźć kilka wątków-w większości przypadków jednak nie pada sam rezystor tylko wypala się kostka łącząca.
Wez wylacz calkowicie klime,otwoz wszystkie okna i wsluchuj sie.Mialem podobne objawy w moim MKIII od nowosci i bylo to zwiazane z klimatyzacja.I sa to normalne objawy pracy klimy.
---------------------------------------------- Nienawidzę TVP 1. I ogólnie całego TVP.
Kilmę mam wyłączoną, jest na "off", nic nie chodzi, nawet ogrzewanie. Na ciepłym silniku na postoju: obroty 750 i faluje w dół na jakieś 720, tak ze 2 milimetry ponizej 3 kreski(750rpm), i tak przydusza, średnio co 5 sekund, przy otwrtej masce, na sekunde przed tym jak zaczyna przyduszać słychać z lewej strony komory silnika(stojąc przed otwarta maska) takie cyknięcie, jakby coś się załączało, jakby sprężarka klimatyzacji. Ale nie jestem w stanie powiedziec czy to to bo nawet nie wiem bardzo dokladnie w ktorym miejscu ta sprezarka sie znajduje, mam auto od miesiaca dopiero. Przy zimnym silniku, po odpaleniu (obroty około 850 rpm) ten objaw nie występuje, obroty są stabilne do czasu aż silnik się nagrzeje. Dodam jeszcze że mam coś nie tak z temperatura silnika, wymieniłem oba termostaty, mały i duży i auto dopiero po 20 km jazdy koło 2000 rpm podchodzi pod optimum, ale wskazówka nie zatrzymuje się całkowicie na środku, zatrzymuje się ciut przed, na jakichś 86 C, a jak zatrzymam sie aby na chwilę to po 30 sekundach zaczyna spadać powoli w dół (nawet do 75 C) ale to chyba nie ma związku z obrotami. Nie ten temat ale cóż... czy przykładowo zalany sam koncentrat płynu chłodniczego może powodować że auto słabo się tak nagrzewa? Bo już nie wiem co to może być, pozostał jeszcze czujnik temperatury, może szwankować, lub coś z tym płynem nie halo.